|
22.01.2012 | Chevrolet Lacetti 1.8 - test.
|
Europejski Chevrolet to pomysł GM na zagospodarowanie schedy po pękniętym baloniku, jakim okazało się Daewoo.Lacetti startuje w najsilniej obsadzonej
konkurencji - samochodach rodzinnych. Biorąc pod uwagę, że rządzą tu Opel Astra, Ford Focus, Volkswagen Golf czy Toyota Corolla, to nikomu nieznane
Lacetti z opinią ubogiego krewnego ma teoretycznie takie szansę, jak nasza reprezentacja piłki nożnej w Mistrzostwach Świata.
Szczęśliwie dla Chevroleta, w przeciwieństwie do piłkarzy, jego propozycja ma jednak pewne zalety.
Jedną z głównych będzie wartość auta. Liderzy tej klasy cenią się zdecydowanie wyżej, niż amerykański "Koreańczyk". Chociaż przy silniku 1.8 już tak łatwo nie jest. Oczywiście zaraz podniosą się głosy o lepszym wyposażeniu, materiałach, wykończeniu, osiągach itd. I jest w tym sporo racji, ale Lacetti, wbrew pozorom, tak bardzo swego statusu wstydzić się nie musi. Projektem nadwozia zajęta się firma ItalDesign Giugiaro i fuszerki nie zrobiła. Mimo braku wyrazistości bryła samochodu jest proporcjonalna, miła dla oka i może się podobać.
Coś dla tych, którzy krzykliwości czy ekstrawagancji w stylu auta nie szukają.
Gdy pierwszy raz wsiadałem do tego samochodu, spodziewałem się koreańskich plastików, tandetnego wzornictwa i ergonomii we wschodnioazjatyckich standardach. Nie twierdzę, że wewnątrz przygotowano festiwal luksusu i smaku, ale z pewnością jest dużo lepiej, niż można oczekiwać. Przyzwoite tworzywa i materiały, stonowane wzornictwo z nawet udaną kolorystyką. Do ergonomii nie można mieć zastrzeżeń. Wskaźniki są czytelne i wygodnie rozplanowane. Jednym co prawda będzie przeszkadzał ich ascetyzm, ale inni będą zadowoleni, że nie zasiadają w "kokpicie samolotu". Cieszą podręczne schowki i uchwyty. Krótko mówiąc, nie jest bogato, ale schludnie.
Przestrzeń wewnątrz to kolejny atut Lacetti. I o ile wygląd otoczenia może (ale nie musi) być miłą niespodzianką, to siadając na tylnej kanapie, naprawdę można być zadowolonym. Przy maksymalnym odsunięciu przednich foteli siedzący z tyłu nie będą mieli powodów do narzekań. Tu wydaje się, że siedzimy w samochodzie o dwa numery większym. Wrażenie to co prawda zniknie, gdy zajrzy się do bagażnika, ale coś za coś. Miejsce dla podróżnych wygospodarowano właśnie kosztem przestrzeni ładunkowej. 275 litrów pojemności to naprawdę mizerny wynik.
Protoplasci modelu ze znaczkiem Daewoo zbierali cięgi za właściwości jezdne. Nastawy zawieszenia były zwyczajnie zbyt miękkie. W Lacetti tego problemu już nie ma. Inżynierowie zadbali o zestrojenie układu jezdnego w sposób odpowiadający europejskim klientom i tym Chevroletem da się nawet szybko pojechać po krętej drodze.
Do takiej jazdy wypadałoby mieć przyzwoity silnik. Testowane Lacetti wyposażone było w benzynową jednostkę 1.8 1 o mocy 122 KM. To najmocniejsza konstrukcja w ofercie modelu. Od razu mogę zapewnić, że mistrzem dynamiki nie jest. Ale tu wracamy do pomysłu na ten samochód: przystępny średniak. Jeśli tak na niego popatrzymy, to znów nie ma się czego czepiać. Co prawda zespół napędowy w najjaskrawszy sposób obnaża słabą stronę tego auta - jego wiekową już technologię. Silnik przy wyższych obrotach jest głośny i przy włączonej klimatyzacji oraz ciężkiej prawej nodze nie zadowala się małymi dawkami paliwa. Skrzynia biegów jest nieprecyzyjna, przełożenia dobrano nie najszczęśliwiej, a na drążek zmiany biegów wyraźnie przenoszone są efekty pracy całego układu. Ale szczerze mówiąc, jeszcze 10 lat temu była to norma w większości aut i jakoś nikt z tego powodu nie przeżył załamania nerwowego.
Czy warto przyjrzeć się internacjonalnemu pojazdowi przecierającemu dopiero sobie drogę na naszym rynku? Moim zdaniem tak. Za rozsądne pieniądze (ale jednak nie z tym silnikiem) otrzymujemy wygodny i pojemny samochód (pamiętam o bagażniku), objęty długą gwarancją i opieką koncernu GM. Jeśli tylko w dłuższej eksploatacji Chevrolet Lacetti okaże się konstrukcją bezusterkową, to na dłużej zagości na naszych ulicach.
Na podstawie tekstu: Borysa Czyżewskiego (16/2005 Motor)
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Chevrolet Lacetti.
|