|
10.02.2010 | Hyundai Getz 1.4 po liftingu - test.
|
Kiedy trafił do Polski, na swoich barkach nosił wysokie cło, co z pewnością zaważyło na jego skrom wejściu, a w
zasadzie wjechaniem na nasze ulice. Teraz w sprzedaży pojawia się odmłodzony Getz, szukając swojej nowej szansy.
Producent we własnej prezentacji umieszcza ten model w gronie samochodów najmniejszych. Po zniknięcia z oferty
Atosa jest to balowy model Hyundaia, popędzenie jednak o nim "najmniejszy" jest krzywdzące, W rzeczywistości
oferuje przestrzeń pozwalającą na wygodne podróżowanie tym samochodem zarówno po mieście, jak i na krótkich
dystansach. Jest to zasługą jego może niezbyt porywająco zaprojektowanej, ale za to pojemnej bryły nadwozia.
Testowana wersja Getz w wersji trzydrzwiowej, która zwykle nie jest najpopularniejszą odmianą, zwłaszcza na polskim rynku. Szeroko otwierające się drzwi umożliwiają, co prawda, w miarę wygodny dostęp do wnętrza, ale stwarzają z kolei problemy na ciasnych zwykle parkingach. Tego typu autami interesują się zwykle albo ludzie bardzo młodzi, albo starsi, którym niepotrzebna jest już pokaźna i wielozadaniowa limuzyna. Jednak pierwsi wolą chyba bardziej efektowne po jazdy, a drugim - mimo wygody przy wsiadanianiu - może przeszkadzać długość drzwi.
Dwukolorowe wnętrze kabiny nadaje jej przejrzystość i przestronność. Tworzywa użyte do jego wykończenia są przyzwoitej jakości. Dobre wrażenie popsuł nieco montaż radia: jego ramka stała się źródłem niepożądanych dźwięków.
Zajmując miejsce za kierownicą, siada się wysoko, jak w minivanie. Auto ma regulację kolumny kierownicy, ale tylko w płaszczyźnie pionowej. Twarde fotele wymagają przyzwyczajenia- jednak w dłuższych podróżach powinny okazać się wygodne. Niestety, jak w każdym trzy-drzwiowym aucie, po pas bezpieczeństwa sięga się
niezbyt wygodnie, daleko : za plecy. Zestaw wskaźników to minimum, na tablicy są wszystkie niezbędne zegary. Ich czytelność nie pozostawia nic do życzenia.
Testowanego Getza napędzał silnik 1.4 o mocy 97 KM. To wystarczające źródło napędu dla tego aura, dające możliwość spokojnej oraz dynamicznej jazdy. Chcąc jednak zmusić je do wysiłku, trzeba korzystać z wyższych obrotów. Taka ostroga budzi je do życia, lecz silnik daje znać o sobie wyraźnym dźwiękiem.
Zawieszenie jest mocnym punktem niewielkiego Hyundaia. Dobrze radzi sobie z ulicznymi, wyzwaniami, sprawnie niesie na sobie wysoką karoserię auta. Nawet szybsza jazda w zakrętach nie powoduje jej nadmiernego wychylenia. Nie ma nic z "koreńskiej" miękkości. Układ kierowniczy może nie jest szczytem precyzji, ale to nie jest wyścigówka, więc Getza prowadzi się bez niepotrzebnej nerwowości.
Koreański produkt jest w pełni dostosowany do wymogów rynku europejskiego i w swojej klasie jest pełnoprawnym graczem. Ale wybór potencjalni klienci mają przecież dosyć spory. Atutami "Koreańczyka" są bez wątpienia atrakcyjna cena (zwłaszcza podstawowych wersji wyposażenia) i przestrzeń wnętrza, niebagatelne znaczenie ma także trzyletnia gwarancja. Dla niektórych zaletą może być stonowana, klasyczna wręcz stylizacja. Druga odsłona Getza to może nie szturm, ale wejście pewnym krokiem do poważnej gry.
Na podstawie tekstu: Borysa Czyżewskiego (Motor 49/2005).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Hyundai Getz FL.
|