|
01.11.2010 | Mazda 323 F 1989 - 1994.
|
Samochody liczące przeszło 10 lat już dawno mają za sobą najlepsze lata. Na szczęście osoby o średnio zasobnym
portfelu mogą znaleźć całkiem dobre, choć wiekowe pojazdy. Na przykład takie jak Mazda 323 F z 1994 r.
Japońscy producenci na przełomie lat 80. i 90. nie zawracali sobie głowy czymś tak banalnym jak atrakcyjna
prezencja ich aut. Tak wiec i "323" produkowane od 1989 roku po prostu ginie w tłumie, ale z wyjątkiem wersji "F" - 5-drzwiowej, o sportowym charakterze.
Długa, obniżająca się pokrywa silnika, spora tylna klapa oraz wysoko uniesiony tył sprawiają, że "efka" wygląda jak coupe. Szczególnie efektowne są schowane reflektory unoszące się po włączeniu świateł. Niestety, to kłopotliwe rozwiązanie. Problemy pojawiają się w zimie, gdy auto zamarza, a siłowniki nie są w stanie zadziałać. Czasem też powodem kłopotów może być po prostu awaria elektryki lub samego siłownika. W kolejnej generacji 323 F zrezygnowano z tego pomysłu.
Niestety, wnętrze tej szczególnej odmiany nie jest już tak wyjątkowe. Tworzywa są raczej słabej jakości, ich montaż - dość staranny, ale całość prezentuje się mało interesująco. Ot, klasyczne zegary, przełączniki, żadnych interesujących detali. Trochę żal. Na szczęście Japończycy docenili ważność ergonomii. Pod tym względem 323 F mogła być wzorem dla ówczesnych aut europejskich.
Ten 5-drzwiowy liftback nieźle wypada też pod względem ilości miejsca w kabinie. Wprawdzie rozstaw osi równy 250 cm dziś nie jest imponującą wielkością, lecz 15 lat temu było całkiem inaczej. Duża odległość między osiami oznacza, że nie tylko osoby jadące z przodu mogą się cieszyć rozsądną przestrzenią, ale też ci, którym przyjdzie podróżować z tyłu. Rzecz jasna "efka" nie może się pod tym względem równać ze współczesnymi autami kompaktowymi.
Ale bagażnika 323 F nie ma się co wstydzić. Mierzące nieco ponad 4,2 metra auto ma kufer o pojemności 336 litrów. Jeśli ktoś chce mieć więcej przestrzeni na bagaże, zawsze może kupić sedana z aż 410-litrowym, ale niezbyt praktycznym kufrem.
Mazdy przełomu lat 80. i 90. były nie tylko w miarę pakowne, lecz także przyzwoicie wyposażone. Elektrycznie regulowane szyby nie należały do rzadkości, podobnie jak centralny zamek. W "erce" zwykle standardem było również wspomaganie kierownicy, które w podstawowych odmianach wymagało dopłaty. Za to już ABS bądź klimatyzacja nie są zbyt często spotykane.
Oczywiście, jak to w leciwym aucie, im więcej dodatków, tym częstsze wizyty w serwisie. Elektrycznie sterowane szyby i lusterka a centralny zamek czasem odmówią posłuszeństwa. Przyczyną tych awarii są jednak tylko zaśniedziałe lub zerwane styki bądź kable.
Nietuzinkowa dynamiczna sylwetka to atut 323 F, ale napędzające ją silniki jakby do niej nie pasują. Na szczęście w tej odmianie zrezygnowano z jednostki 1.3 o mocy 73 KM, ale mocniejszy o 15 KM silnik 1.6 nie pozwala jeździć żwawo. Bo czy sporo ponad 10 s do "setki" to imponujący wynik? Za to spalanie jest całkiem rozsądne: w mieście wynosi niespełna 10 l/100 km, a w trasie około 8 l/100 km.
Nieco więcej paliwa zużywają jednostki 1.8 o mocach 103 lub 128 KM: i w mieście,
i w trasie 1-1,5 1/100 km więcej. Przy czym mocniejszy silnik jest bardziej łasy paliwo, ale też 100 km/h pozwala osiągnąć w zaledwie 8,2 s. To wynik godny auta, o rasowym wyglądzie. Szkoda, że w "efce" tej generacji nie stosowano najmocniejszego, 163-konnego silnika 1.8-litrowego. Trwałość benzynowych jednostek Mazdy nie budzi zastrzeżeń.
Jak wynika z badań ADAC, do około 100 tyś. km w zasadzie nic się nie dzieje, a naprawę główną trzeba przeprowadzić po kilkuset tysiącach kilometrów (zależy od sposobu eksploatacji).
Także zawieszenie 323 F nie budzi zastrzeżeń. Jest sztywno ustawione, co nie każdemu musi się podobać, ale za to auto prowadzi się świetnie. W tamtych latach "efka" była jednym z najlepiej jeżdżących aut klasy kompaktowej. Nawet dziś bez wstydu mogłaby konkurować z czołówką segmentu. W sumie 323 F to solidne auto, które nawet mając na karku kilkanaście lat, spokojnie może służyć jeszcze kilka. Oczywiście jedynie wówczas, gdy trafi się zadbany egzemplarz bez "przejść". A z tym może być gorzej. Mazda 323 F prowokuje do szybkiej jazdy.
Na podstawie tekstu: Jarosława Horodeckiego (Motor 6/2006).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Mazda 323 F BG
|