|
12.03.2009 | Mercedes A 200 3d W169.
|
Amatorzy drugiej generacji malucha ze Stuttgartu mogą już wybierać pomiędzy pięcio- a trzydrzwiową wersją. Patrząc
na tę drugą odmianę, łatwo jest rozszyfrować zamiary stylistów. Zgrabne auto jest adresowane do młodszych kierowców.
W porównaniu z bardziej funkcjonalnym kuzynem, ta wersja klasy A prezentuje się o wiele bardziej agresywnie. Drugie
drzwi, szerokie nadkola i stromo opadający tył nadają mu "bojowy" wygląd. Sylwetka jest daleka od stereotypowego
nadwozia coupe - niskiego, sportowego samochodu, który nawet na postoju - wygląda na niezwykle szybkie auto - ale
nigdzie nie jest napisane, że Mercedes musi hołdować tradycjom.
Wnętrze odbiega wyglądem i poziomem funkcjonalności od standardowego coupe. Przede wszystkim Mercedes klasy A jest pięcioosobowy - może z lekkim przymrużeniem oka. Ale dwoje pasażerów mieści się na tylnej kanapie bez problemów. Jest to kanapa z prawdziwego zdarzenia, a nie pseudoudawaczka typowa dla rasowych coupe. Linia dachu poprowadzona jest na tyle wysoko, że nawet podróżujące z tyłu osoby słusznego wzrostu nie będą na nierównościach dobijać głową do podsufitki.
Mogą natomiast wystąpić pewne kłopoty z zajęciem miejsc - nawet pomimo pokaźnej długości drzwi. Taki to już wątpliwy urok trzy-drzwiowych aut. No i te plastikowe, twarde osłony oparć przednich foteli, które bezpardonowo atakują kolana osób siedzących z tyłu.
Z punktu widzenia kierowcy widniejące w specyfikacji auta słowo "coupe" również nie ma uzasadnienia. W Mercedesie siedzi się wysoko. Podobnie umieszczone jest koło kierownicy o zdecydowanie zbyt dużej jak na auto pseudosportowe średnicy. Dla odmiany linia okien poprowadzona jest dość nisko, co stwarza wrażenie jeszcze większej przestronności wnętrza. Tablicę przyrządów wykończono dość starannie, a dostojną konsolę środkową jakby żywcem wyjęto z któregoś z "poważniejszych" modeli niemieckiej firmy.
Drążek zmiany biegów pracuje precyzyjnie, ale trzeba się przyzwyczaić do długiego skoku i pewnego oporu napotykanego przy wybieraniu kolejnych przełożeń.
W testowanej wersji Mercedesa pod maską pracował dwulitrowy, benzynowy silnik. Moc maksymalna, wynosząca 136 KM, nie oszałamia, bo to poziom dla turbodiesli tej klasy. Udaje im się jednak sprawnie pociągnąć niezbyt duże przecież auto.
Niestety, te koniki galopują zbyt hałaśliwie. Gdyby choć brzmienie silnika przypominało rasowy gang prawdziwych, sportowych samochodów. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z dokuczliwym warkotem.
W zamian za nieprzyjemne doznania akustyczne mały Mercedes oferuje przyzwoite osiągi. W dodatku w szybkiej jeździe nie przeszkadza wyższy niż w poprzedniej generacji komfort. Aulo nieco bardziej przechyla się na zakrętach i przyjmuje nierówności nieco płynniej, ale wciąż jest mocno sprężyste i bezpieczne. W porównaniu z pierwszą klasą A to gigantyczny skok do przodu.
Pewne zastrzeżenia można mieć jedynie do pracy układu hamulcowego. Po wciśnięciu pedału początkowo nie dzieje się nic, to znaczy aulo zwalnia, ale w zaskakująco niemrawym tempie. Dopiero zdecydowane kopnięcie powoduje, że hamulce rzeczywiście zaczynają działać. Wygląda to tak, jakby środkowy pedał miał dwa tryby pracy: spowalnianie i hamowanie.
Z którejkolwiek strony spojrzeć, nazwanie trzydrzwiowego Mercedesa A mianem coupe okazuje się jedynie chwytem marketingowym. Chyba zbędnym, bo małe auto z gwiazdą powinno przypaść do gustu amatorom samochodów o niewielkich gabarytach, za to pojemnych wewnątrz. I, tak jak w przypadku rasowego coupe, potrafiących ośmieszyć innych, teoretycznie szybszych użytkowników dróg.
Na podstawie tekstu: M. Sokoła (Motor 6/2005).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Mercedes A W169.
|