|
27.04.2009 | Nissan Pathfinder 2.5 dCi.
|
Patrząc na aktualną ofertę Nissana, można dojść do wniosku, że to prawdziwi specjaliści od samochodów terenowych.
Każdy znajdzie coś dla siebie: uniwersalny X-Trail, dzielny Terrano, potężny Patrol, luksusowy Murano i farmerski
pickup. Wydaje się, że trudno bardziej kompleksową ofertę, jednak od niedawna salonach Nissana pojawił się jeszcze
jeden pojazd, któremu trudno odmówić terenowego charakteru. Pathfinder, bo o nim mowa, to kolejny pojazd dla
młodych dynamicznych, który według producenta ma łączyć cechy uniwersalnego minivana i swobodę przemieszczania
typową dla SUV-ów.
Pierwszy rzut oka na Pathfindera nie pozostawia złudzeń - właśnie tak powinna wyglądać rasowa terenówka. Potężna bryła nadwozia daje poczucie tego, że nic nie jest w stanie go zatrzymać. Masywny przód, mocno podkreślone nadkola i dominujące ostre krawędzie to odwołanie do surowych offroaderów. Znajdą się jednak detale, które budzą skojarzenia z rodzinnymi kombi. Tylna klapa otwiera się do góry, a nie na bok, zrezygnowano w związku z tym z umieszczenia na niej zapasowego koła. Ciekawym elementem stylizacyjnym są klamki tylnych drzwi umieszczone w słupkach i oryginalne relingi dachowe.
Wnętrze Pathfindera nie wskazuje już tak jednoznacznie na terenowy charakter pojazdu. Siedzi się co prawda wysoko, dzięki czemu widoczność jest rewelacyjna, ale trudno się oprzeć skojarzeniom z minivanem. Wygodne, duże fotele nie zapewniają niestety doskonałego trzymania bocznego. Pathrlnder dysponuje także dwoma dodatkowymi fotelami ukrytymi pod podłogą bagażnika, które można bardzo łatwo rozłożyć. Oczywiście, trudno mówić o wysokim komforcie podróżowania w ostatnim rzędzie siedzeń, ale dzieci nie powinny narzekać. To, co może jeszcze podobać się w Nissanie. to mnogość przydatnych schowków i niezależnie otwierana szyba pozwalająca na przewiezienie długich przedmiotów. Rozczarowuje zaś przeciętna jakość materiałów wykończeniowych i nadmiar plastiku udającego drewno.
Pod maską Nissana pracuje silnik wysokoprężny (słychać to niestety dosyć wyraźnie) z wtryskiem common rail drugiej generacji o pojemności 2,5 1i mocy 174 KM. Wysoki moment obrotowy silnika dCi i spora moc sprawiają, że Pathfinder przyspiesza całkiem ochoczo, przynajmniej do prędkości rzędu 100-120 km/h, później jest już nieco gorzej. W trasie, gdy trzeba często wyprzedzać, jest to dość istotne. Sytuacji nie poprawia automatyczna skrzynia biegów o pięciu przełożeniach. Można odnieść wrażenie, że nie najlepiej wykorzystuje moment obrotowy silnika i ma tendencję do trzymania go na najwyższych obrotach -jest wtedy dosyć głośno, a efektu w postaci przyspieszenia po prostu nie ma. Wydaje się, że w przypadku Pathfindera lepszym wyborem będzie sześciobiegowa przekładnia manualna.
Nissan to ekspert od samochodów terenowych. W przypadku Pathfmdera zastosowano konstrukcję bazującą na ramie i niezależne zawieszenie wszystkich kół. Napęd o nazwie All Mode 4x4 przenoszony jest stale na tylną oś, a za pomocą pokrętła w tablicy przyrządów można dołączyć napęd kół przednich. Do wyboru jest tryb auto (w razie uślizgu czujniki systemów ESP i ABS przenoszą moment obrotowy na wybrane koła) oraz stały napęd na 4 koła. Do jazdy w trudniejszym terenie przewidziano reduktor. Mimo sporej masy własnej Pathfinder radzi sobie całkiem nieźle z dala od asfaltu. Mocny silnik, krótkie zwisy i spory prześwit pozwalają na bez-stresową jazdę w lekkim terenie. Do przeprawiania się przez rzeki i eksplorowania niedostępnych miejsc lepiej wybrać pojazd zbliżony bardziej do ciągnika rolniczego, czyli Patrola. Pathfinder lepiej sprawdzi się, holując na Mazury dwuosiową przyczepę z jachtem czy zapewniając bezstresowy transport pod wyciąg narciarski.
Na podstawie tekstu: W. Jurko (Motor 21/2005)
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Nissan Pathfinder
|