|
06.05.2009 | Volkswagen Fox 1.4 - prezentacja.
|
Wytwórca "aut ludowych" w ostatnim dziesięcioleciu wszelkimi sposobami starał się wytworzyć wokół siebie aurę firmy
elitarnej. Zaskakująca to elita produkowana w milionach egzemplarzy, ale jednak: hasło "generacja Golfa" (czyli
pokolenie ludzi wychowanych z tą marką), najlepsze wyposażenie dostępne dla wszystkich modeli, wreszcie wzbogacenie
gamy o Touarega i Phaetona... Posiadanie Volkswagena ma nobilitować, ale przede wszystkim wymaga odpowiednich
zasobów finansowych. W Wolfsburgu zauważono jednak, że konkurencja ze strony "tanich producentów" oferujących
coraz lepsze auta jest poważna. Jak jednak stworzyć samochód, który nie obniży prestiżu marki, wykorzysta dobrą
renomę znaku VW, a jednocześnie będzie praktyczny i tani? Odpowiedzią okazał się model wyklonowany (zwyczajem
koncernu) z dotychczas oferowanego Polo IV, znanego też jako Skoda Fabia i Seat Ibiza.
Przyjęto, że na rynku niemieckim "tanio" oznacza kwotę poniżej 9000 euro.
Rzeczywiście, takiego VW ostatnio nie było. Sposobem na obniżenie kosztów okazało się wykorzystanie możliwości produkcyjnych brazylijskiego oddziału VW i zminimalizowanie wyposażenia auta nazwanego tak samo, jak w południowej Ameryce - Fox. Najtańszy model jest trzydrzwiowym (zresztą wszystkie Foxy są trzydrzwiowe) hatchbackiem i ma słabiutki trzycylindrowy silnik 1.2/55 KM oraz brak w nim wspomagania kierownicy i regulacji jej położenia. Są za to: ABS, dwa airbagi, regulacja wysokości fotela kierowcy i wycieraczka tylnej szyby. Taka wersja, której cenę w Polsce prognozujemy na 34 000 zł., powinna wystarczyć jako auto miejskie. Jednak każdy chciałby mieć rozsądne osiągi (najmocniejszy silnik Foxa to znane od lat 1.4 16V/75 KM), zmienną przestrzeń bagażową z przesuwaną i kładzioną kanapą, wspomaganie kierownicy i choćby proste radio. Wszystko to można zamówić, tyle że nie za darmo - i tu jest pies (a może lis) pogrzebany. Krajowy importer znalazł się w trudnym położeniu. Prawie jednocześnie do sprzedaży wejdzie restyli-zowana i ulepszona wersja dotychczasowego Polo. I będzie musiała być droga, żeby odróżnić się od Foxa, który też nie okaże się zupełnie tani. A za rogiem czyhają konkurenci ze swoimi całkiem interesującymi autami segmentu B.
Testowanego Foxa 1.4 porównaliśmy z Chevroletem Aveo (dla bardziej dociekliwych - Daewoo Kalos) w podobnej wersji silnikowej. Porównywane auto było pięciodrzwiowe, ale obecnie dostępne jest też Aveo 3d.
Niby wiedzieliśmy, że Chevrolet Aveo jest zbliżone do Fosa, ale gdy postawiliśmy je obok siebie, nie mogliśmy wyjść z podziwu. Gdyby przyszło wymieniać różnice i podobieństwa, tych drugich byłoby więcej. Prawie te same wymiary (Fox jest nieco wyższy), wręcz identyczne kąty pochylenia szyb, wewnątrz podobna ilość miejsca. Mierzyliśmy - różnice można liczyć w pojedynczych centymetrach. Pozycja za kierownicą też różni się niewiele, Fox wygrywa możliwością regulacji siedzenia kierowcy na wysokość, bo regulacja w Aveo nie zasługuje na tę nazwę.
Konstrukcja obu aut jest prawie taka sama. Oba mają przedni napęd, pięciobiegowe skrzynie, z przodu zawieszenia MacPherson, z tyłu wahacze wleczone i belki skrętne. Także zachowanie obu samochodów w czasie jazdy jest zbliżone: zawieszenia mają dość miękkie, zapewne lepsze do jazdy miejskiej (ze względu na torowiska i brukowane ulice). Nadmiernie czule elektrohydrauliczne wspomaganie układu kierowniczego Foxa podobało nam się mniej niż prawidłowo dobrane - w Aveo. Koreański Chevrolet dysponuje też nieco lepszymi osiągami, 19 KM różnicy robi swoje. Silnik Foxa jest natomiast nieco cichszy i choć czuć, że zrezygnowano w nim z części wygłoszeń (w porównaniu z Polo), to nie przeszkadza w jeździe. Liczbę drzwi w porównywanych autach pominiemy, nieco utrudnione zajmowanie miejsc z tylu w VW jest oczywiste. Na pewno zaletą Foxa jest dostępna za dopłatą wielofunkcyjna dzielona kanapa. Przesuwana o 15 cm i w razie potrzeby "wywracana", ma czynić zeń, gdy trzeba, prawie kombi. Dzięki temu auto ma znaleźć klientów w firmach kurierskich i wśród innych drobnych miejskich dostawców.
Zadawaliśmy sobie pytanie: z czego producent zrezygnował, by obniżyć cenę Foxa? Na pewno z materiałów wykończeniowych najwyższej jakości oraz przyjemnych plastików i wykładzin. Tablica przyrządów wygląda klarownie, ale prościutko. Wszystko oczywiście jest na swoim miejscu. lecz wśród plastików dominuje czerń i są one ślisko-twarde. To samo dotyczy kierownicy. Na wystroju auta sporo więc zaoszczędzono.
Siedzenia Foxa to jedyny element nieco ożywiający kabinę, w tej wersji auta przednie fotele mają rozsądnie "trzymające" wyprofilowanie. Z tylu natomiast dziwi, że choć zdecydowano się na jedynie czteroosobową konfigurację, obu siedzisk prawidłowo nie wyprofilowano. W efekcie na kanapie dla dwu osób miejsca właściwie nie brakuje, ale wygodnie im nie będzie. Pochwała należy się VW za "schowkologię" - szuflada pod siedzeniem kierowcy jest standardem, nie będzie też problemu z osadzeniem licznych kubków i puszek. W tej konkurencji Aveo przegrywa. Zresztą jego kabina, choć przyjemniejsza dla oka, nie przerasta Foxa jakością plastików. Przyjrzawszy się dokładniej montażowi elementów i ich dopasowaniu, też musimy postawić na VW.
Bagażnik Foxa wymaga szerszego komentarza. Konstruktorzy przyłożyli się do jego konfiguracji, projektując foremny, praktycznie prostokątny otwór tylnych drzwi oraz wspomniane już przesuwane i całkowicie składane siedzenie. I wszystko byłoby idealnie, gdyby nie bardzo wysoka tylna burta. A więc - minikombi z poważnym minusem! Gdyby tę burtę udało się zredukować, Fox zyskałby naprawdę duży walor jako bagażówka.
W tej klasie aut liczą się one na pewno. A więc ile powinien kosztować Fox? Gdy postawić wersję 1.4 naprzeciwko Aveo Premium 3d, okaże się, że "wypasionego" Foxa nie można wycenić na więcej niż ok. 47 000 zł, już z radiem i klimatyzacją. Jeżeli przekroczy tę sumę, jedynym argumentem za wyborem VW będzie duży, okrągły znaczek na masce. Jaka jest jego wartość? A konkurentów w segmencie B jest przecież wielu.
Kilka lat temu miejski VW Lupo okazał się handlowym niewypałem i teraz schodzi ze sceny. Fox jest przynajmniej pojemniejszy, bardziej uniwersalny. Z zainteresowaniem zaobserwujemy, czy koncepcja młodzieżowego Volkswagena dla ludu okaże się trafiona.
Na podstawie tekstu: Jerzego Dyszy (Motor 21/2005).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu VW Fox.
|